Freerolls
| Nazwa | Data |
|---|---|
| $100 Beginner Freeroll | dzisiaj 18:50 |
| Betsson $250 Freeroll | dzisiaj 19:00 |
| $500 Freeroll | dzisiaj 19:00 |
| 150 euro Freeroll | dzisiaj 19:00 |
| 150 EUR Daily FR | dzisiaj 19:00 |
Nasi partnerzy
Sportingbet
Bonus dla nowych graczy nawet do 400 złotych!
Bonus dla nowych graczy nawet do 400 złotych!
Win United
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bonus 100% do 30 EURO Wysokie Kursy
Bwin
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Bonus 100 zł dla Ciebie. Świetny livebetting.
Gamebookers
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Bonus 100% nawet do 100 zł! Sprawdź!!
Każdy chciałby wiedzieć, jak wygrać w kasynie
/2008-02-21/
Osoby wygrywające w kasynie to elita. Aby przybliżyć tę mało znaną grupę, przeprowadziłem wywiad ze Stanisławem Owsem, graczem kasynowym z kilkunastoletnim doświadczeniem, twórcą poświęconej hazardowi strony blackjacksystem.pl.
MW: Jakie były początki pana przygody z hazardem?
SO: Zaczęło się od „jednorękich bandytów” czyli automatów losowych, około 20 lat temu. Głównie dla rozrywki. Choć pewne przesłanki do bycia hazardzistą można było u mnie zaobserwować już w wieku 14 – 15 lat. Powiem o tym ku przestrodze rodziców dzieci, które mają szczególne zamiłowania do zdrapek. Za moich czasów były to losy sprzedawane z samochodów przy głównych skrzyżowaniach Warszawy. Wolałem nieraz kupić kilka losów, niż lody lub pójść do kina. Po automatach przyszedł czas na bingo (jeszcze byłem przekonany, że to rozrywka – nawet parę razy poszliśmy z żoną lub z bratem) i na koniec kasyno – głównie ruletka, blackjack wydawał mi się bardzo zawiły i skomplikowany.
Udało się panu coś wygrać?
Sukcesy i porażki były kwestią statystyki. Wygrane przypisywałem skuteczności prowadzonej taktyki gry do czasu aż klęska zjadła wszystkie sukcesy. Wtedy opracowywałem kolejną metodę i tak w kółko. Ciekawą rzeczą w sprawie wygranych jest fakt, że prawie wszyscy ( z pewnością blisko 90 proc. - taka obserwacja pochodzi z przeprowadzonych rozmów z setkami graczy) uzależnieni od hazardu to osoby, które zaczynały od sukcesów. Tak działa mechanizm uzależnienia: jak na początku przegrasz to myślisz, że to bez sensu i dajesz sobie z tym spokój, jak wygrasz to poznajesz smak wygranej i już cię mają. Pamiętny sukcesów próbujesz odegrać kolejne straty licząc na szczęście lub cudowny system.
Słyszałem, że w kasynie zarabia tylko właściciel. Czy to prawda?
Z pewnymi wyjątkami i w szerokim tego słowa znaczeniu. Właściciel zarabia przede wszystkim, oprócz niego oczywiście wszyscy pracownicy kasyna. Poza oficjalnie zarabiającymi również lichwa, która jest nieodzownym elementem każdego kasyna, i która ma często powiązania z personelem. Od czasu do czasu pojawiają się dodatkowe osoby osiągające zyski w kasynie. W sposób nielegalny lub zgodny z prawem. Różnego rodzaju układy z personelem głównie na poziomie gracz – krupier – inspektor, lub gracze którzy z wykorzystaniem elektroniki zapewniają sobie przewagę. Takich przykładów historia kasyn zna dziesiątki, jeżeli nie setki. Są one jednak nielegalne i z punktu widzenia prawa traktowane jako kradzież. Są również łatwo wykrywalne przez nadzór kasyna.
Gracz, który trzeci raz pod rząd wygrywa jest pod ścisła obserwacją, reszta to kwestia czasu. Niektóre z tych procederów mogłyby trwać dłużej, ale pazerność w szybkim tempie gubi uczestników. Są również sposoby całkowicie zgodne z prawem: do takich należy wyszukiwanie źle zbalansowanych kół ruletki (jedne numery padają częściej niż inne). Praca to żmudna a niedoskonałość koła również dość szybko jest wychwytywana przez obsługę kasyna. Takiego koła można szukać pół roku, a grać z sukcesami przez dwa dni. Poznałem w polskich kasynach gracza, który z obserwacji koła i kulki umiał na cztery obroty przed zakończeniem gry oszacować z dokładnością do pół koła gdzie wpadnie kulka, umiał również w niecałą sekundę obstawić osiemnaście numerów na stole. Człowiek legenda, o krótkiej karierze. Po pierwsze krupier może ogłosić koniec zakładów zaraz po rzucie, czyli na 10 – 15 obrotów przed zakończeniem gry, po drugie kasyno w trzecim dniu sukcesów dawało takiemu graczowi zakaz i problem z głowy. Można wreszcie liczyć karty w blackjacku, co jest legalne, pod warunkiem, że nie wspomaga się elektroniką.
Proszę powiedzieć coś więcej na ten temat.
– Na potrzeby systemu karty w tali dzieli się na wysokie, niskie i neutralne, którym przypisuje się odpowiednio wartości minus jeden, jeden i zero. Matematycznie wykazano, że gdy do rozdania pozostaje więcej kart wysokich niż niskich przewaga jest po stronie gracza. Podczas rozdawania kart przez krupiera liczymy je, jeżeli wartość zliczonych kart jest powyżej zera to przed kolejnym rozdaniem gramy wysoką stawką, jeżeli wartość jest ujemna to kolejne rozdanie gramy stawka minimalną. Uzyskujemy w ten sposób przewagę nad kasynem. Oczywiście przewaga ta zapewnia nam zwycięstwo w dłuższym okresie. W pojedynczych rozdaniach czy partiach mimo przewagi możemy przegrywać.
U mnie najdłuższy okres bycia na minusie trwał przez 150 godzin gry czyli około 3 tygodni. To oczywiście schemat postępowania w dużym skrócie.
Dlaczego zainteresował się pan liczeniem kart?
– Byłem finansowo zrujnowany i szukałem jakichkolwiek systemów dających przewagę graczowi. Testowałem wszystko, co stwarzało pozory, że może być realne.
Więcej : http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kazdy_chcialby_wiedziec_jak_wygrac_w_kasynie_50605.html
MW: Jakie były początki pana przygody z hazardem?
SO: Zaczęło się od „jednorękich bandytów” czyli automatów losowych, około 20 lat temu. Głównie dla rozrywki. Choć pewne przesłanki do bycia hazardzistą można było u mnie zaobserwować już w wieku 14 – 15 lat. Powiem o tym ku przestrodze rodziców dzieci, które mają szczególne zamiłowania do zdrapek. Za moich czasów były to losy sprzedawane z samochodów przy głównych skrzyżowaniach Warszawy. Wolałem nieraz kupić kilka losów, niż lody lub pójść do kina. Po automatach przyszedł czas na bingo (jeszcze byłem przekonany, że to rozrywka – nawet parę razy poszliśmy z żoną lub z bratem) i na koniec kasyno – głównie ruletka, blackjack wydawał mi się bardzo zawiły i skomplikowany.
Udało się panu coś wygrać?
Sukcesy i porażki były kwestią statystyki. Wygrane przypisywałem skuteczności prowadzonej taktyki gry do czasu aż klęska zjadła wszystkie sukcesy. Wtedy opracowywałem kolejną metodę i tak w kółko. Ciekawą rzeczą w sprawie wygranych jest fakt, że prawie wszyscy ( z pewnością blisko 90 proc. - taka obserwacja pochodzi z przeprowadzonych rozmów z setkami graczy) uzależnieni od hazardu to osoby, które zaczynały od sukcesów. Tak działa mechanizm uzależnienia: jak na początku przegrasz to myślisz, że to bez sensu i dajesz sobie z tym spokój, jak wygrasz to poznajesz smak wygranej i już cię mają. Pamiętny sukcesów próbujesz odegrać kolejne straty licząc na szczęście lub cudowny system.
Słyszałem, że w kasynie zarabia tylko właściciel. Czy to prawda?
Z pewnymi wyjątkami i w szerokim tego słowa znaczeniu. Właściciel zarabia przede wszystkim, oprócz niego oczywiście wszyscy pracownicy kasyna. Poza oficjalnie zarabiającymi również lichwa, która jest nieodzownym elementem każdego kasyna, i która ma często powiązania z personelem. Od czasu do czasu pojawiają się dodatkowe osoby osiągające zyski w kasynie. W sposób nielegalny lub zgodny z prawem. Różnego rodzaju układy z personelem głównie na poziomie gracz – krupier – inspektor, lub gracze którzy z wykorzystaniem elektroniki zapewniają sobie przewagę. Takich przykładów historia kasyn zna dziesiątki, jeżeli nie setki. Są one jednak nielegalne i z punktu widzenia prawa traktowane jako kradzież. Są również łatwo wykrywalne przez nadzór kasyna.
Gracz, który trzeci raz pod rząd wygrywa jest pod ścisła obserwacją, reszta to kwestia czasu. Niektóre z tych procederów mogłyby trwać dłużej, ale pazerność w szybkim tempie gubi uczestników. Są również sposoby całkowicie zgodne z prawem: do takich należy wyszukiwanie źle zbalansowanych kół ruletki (jedne numery padają częściej niż inne). Praca to żmudna a niedoskonałość koła również dość szybko jest wychwytywana przez obsługę kasyna. Takiego koła można szukać pół roku, a grać z sukcesami przez dwa dni. Poznałem w polskich kasynach gracza, który z obserwacji koła i kulki umiał na cztery obroty przed zakończeniem gry oszacować z dokładnością do pół koła gdzie wpadnie kulka, umiał również w niecałą sekundę obstawić osiemnaście numerów na stole. Człowiek legenda, o krótkiej karierze. Po pierwsze krupier może ogłosić koniec zakładów zaraz po rzucie, czyli na 10 – 15 obrotów przed zakończeniem gry, po drugie kasyno w trzecim dniu sukcesów dawało takiemu graczowi zakaz i problem z głowy. Można wreszcie liczyć karty w blackjacku, co jest legalne, pod warunkiem, że nie wspomaga się elektroniką.
Proszę powiedzieć coś więcej na ten temat.
– Na potrzeby systemu karty w tali dzieli się na wysokie, niskie i neutralne, którym przypisuje się odpowiednio wartości minus jeden, jeden i zero. Matematycznie wykazano, że gdy do rozdania pozostaje więcej kart wysokich niż niskich przewaga jest po stronie gracza. Podczas rozdawania kart przez krupiera liczymy je, jeżeli wartość zliczonych kart jest powyżej zera to przed kolejnym rozdaniem gramy wysoką stawką, jeżeli wartość jest ujemna to kolejne rozdanie gramy stawka minimalną. Uzyskujemy w ten sposób przewagę nad kasynem. Oczywiście przewaga ta zapewnia nam zwycięstwo w dłuższym okresie. W pojedynczych rozdaniach czy partiach mimo przewagi możemy przegrywać.
U mnie najdłuższy okres bycia na minusie trwał przez 150 godzin gry czyli około 3 tygodni. To oczywiście schemat postępowania w dużym skrócie.
Dlaczego zainteresował się pan liczeniem kart?
– Byłem finansowo zrujnowany i szukałem jakichkolwiek systemów dających przewagę graczowi. Testowałem wszystko, co stwarzało pozory, że może być realne.
Więcej : http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kazdy_chcialby_wiedziec_jak_wygrac_w_kasynie_50605.html
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać swój komentarz


Komentarze
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy